90% Twoich odbiorców widzi, że to z AI

Aleksandra Mausolf, social media strategist

Wtorek, 21:40. Masz dziesięć minut i postanowienie, że w tym tygodniu w końcu coś wrzucisz na LinkedIna. Wpisujesz temat w ChatGPT, kopiujesz, publikujesz. Odhaczone.

Tylko że Twoi odbiorcy też to widzą.

W badaniu do mojej pracy magisterskiej zapytałam 103 osoby, jak odbierają treści marek w mediach społecznościowych. Część pytań dotyczyła właśnie AI:

  • 90% rozpoznaje treści tworzone przez AI przynajmniej często,
  • 70% uważa je za mniej autentyczne,
  • 76% chce, żeby marka mówiła wprost, kiedy korzysta z AI,
  • 49% akceptuje AI, jeśli treść jest wartościowa.

Badani to głównie użytkownicy Instagrama, Facebooka i YouTube’a, więc to nie jest badanie LinkedIna. Ale ludzie scrollują tym samym kciukiem wszędzie.

Spójrz na ostatnią liczbę. Prawie połowa ludzi nie ma nic przeciwko AI. Nie przeszkadza im narzędzie. Przeszkadza im pustka.

Po czym poznajemy tekst z AI

Nie po przecinkach i nie po słowie „kluczowy”. Po tym, że mógłby go podpisać ktokolwiek. Ma wstęp, trzy zgrabne punkty i podsumowanie. Brakuje w nim tylko jednego: Ciebie.

Pamiętasz Kopciuszka? Wróżka chrzestna zrobiła z dyni karetę, z myszy konie, a z łachmanów suknię. Robotę wykonała imponującą. Ale na bal i tak musiał pójść Kopciuszek. Gdyby wróżka pojechała zamiast niej, książę zatańczyłby z kimś, kogo nie da się zapamiętać.

Z AI jest tak samo. Wyczaruje formę. Treść, czyli Twoje doświadczenie, przykłady i zdanie na dany temat, musi przyjść od Ciebie.

Jak korzystać z AI i nie brzmieć jak AI

Tak pracuję z ekspertami i tak pracuję sama:

  1. Zacznij od swojego zdania, nie od promptu. Zapisz jedną myśl, z którą ktoś z Twojej branży mógłby się nie zgodzić. To serce posta.
  2. Dorzuć jeden konkret z własnej praktyki: pytanie, które słyszysz od klientów, błąd, który widzisz najczęściej, liczbę ze swojej pracy.
  3. Dopiero teraz oddaj tekst AI. Niech uporządkuje, skróci, zaproponuje nagłówek. Daj mu robotę redaktora, nie autora.
  4. Przeczytaj gotowy tekst na głos. Każde zdanie, które nie brzmi jak Ty, przepisz po swojemu. Najczęściej będzie to pierwsze i ostatnie.

To dalej szybciej niż pisanie od zera. Różnica jest taka, że pod postem podpisujesz się Ty, a nie średnia z internetu.

A co z tymi 76%?

Nie musisz dopisywać pod każdym postem „napisane z AI”. Ale jeśli ktoś zapyta, powiedz wprost, jak pracujesz. Ekspert, który mówi „myśl jest moja, AI pomogło mi ją ułożyć”, brzmi jak ktoś, kto ma swoje narzędzia pod kontrolą. Gorzej, jeśli ktoś przyłapie Cię na tekście, w którym Ciebie nie ma.

AI nie zabiło contentu. Zabija go brak Ciebie w środku.

A Ty gdzie stawiasz granicę? Co oddajesz AI, a czego nigdy?

To drugi wpis z serii, w której pokazuję wyniki mojego badania. W pierwszym pisałam o tym, dlaczego dobry content dalej nie sprzedaje.